Ale tak samo znacznie inaczej by wyglądało, gdyby wyeliminować ze statystyki studia robione dla papierka i wybrać tylko tych pracujących w swoim zawodzie po renomowanych studiach. Albo porównujemy całość albo sobie wybieramy, a wtedy studia biją zarobkiem jeszcze mocniej, bo zostają inżynierowie, prawnicy, programiści czy lekarze.futbolowa pisze: ↑17 sty 2025, 13:28Myślę, że to jest dość duże uogólnienie i że takie a nie inne statystyki zawodówek wynikają m.in. z tego, że większość dzieciaków z biedy/patologii/rodzin dysfunkcyjnych wybrało właśnie takie szkoły i niestety większość zasila tę gorszą statystykę. Gdyby wyłuskać z absolwentów zawodówek tylko tych, którzy rzeczywiście wykorzystali zdobyty fach i pracują w tych niszowych teraz zawodach, to już porównanie wyglądałoby nieco inaczej.venomik pisze: ↑17 sty 2025, 12:38Rozliczanie jak rozliczanie. Statystyki pokazują, że wciąż ludzie, którzy skończyli LO i nie poszli na studia zarabiają średnio kilka-kilkanaście procent więcej niż osoby, które ukończyły szkołę zawodową. A przecież samo liceum w zasadzie ma zerową wartość na rynku pracy.
A jak porównać to do ukończonych studiów to już w ogóle (a skoro mówimy o średniej, to tutaj łapią się też wszelkie gównostudia). No i zakładając, że jednak zdecydowana większość po ukończeniu LO idzie na studia: to tak, jak ludzie kiedyś wybierali pomiędzy LO i zawodówką to uśredniając grupa osób wybierających LO ma obecnie znacznie, znacznie wyższe zarobki niż osoby po zawodówce.
Znam paru chłopaków co poszło do zawodówek/techników i teraz się z tego powodu cieszą (paru mechaników, elektryk... większość dawno zagranicą), ale prawda była taka, że z pasji mało kto tam szedł i w większości była to albo patologia, której rodzice nakazali kontynuować naukę po gimnazjum (i tak nic to nie dało, bo skończyli albo w dilerce albo za kratami ... albo jedno i drugie) albo tacy co mieli zbyt słabą średnią na przeciętne nawet LO, więc woleli pójść do lepszego technikum niż najsłabszego LO.



