Ja tam się cieszę, że linia końcowa się przesunęła na ułamek sekundy i nawet kamery tego nie wychwyciły - na szczęście sędzia był na miejscu i jego wprawne oko dostosowało się do drgań kredy. Końcowy rezultat mógłby być zupełnie inny, gdyby niecna linia tego nie uczyniła albo zaufalibyśmy technologii.




