Ale przynajmniej chciało jej się grać do końca, a nie jak przed kilkoma dniami wdawać w słowno-dłoniowe potyczki z piłkarzami Getafe.
Można, można, taka Barcelona mi się podoba i życzę jej jeżeli mam wybierać między La Ligą, a Ligą Mistrzów - to tego drugiego trofeum, bo chociaż w tych rozgrywkach dają z siebie prawie wszystko i grają do końca...
Mecz oglądałem tylko w końcówce, bo gdy było 4-2 dla Benfiki, to nie wierzyłem że tak się ten mecz skończy, że jeszcze będą bramki, więc włączyłem streama i może Szczęsny na początku grał beznadziejnie, ale w końcówce dwa razy wykazał się klasą światową, najpierw ratując klub w sytuacji sam na sam, a później instynktownie blokując piłkę przy rzucie rożnym, po którym poszła kontra i Raphinha ustalił wynik spotkania.



