nie mówię, że to tragiczne czy, że odbiera nam wszelkie szanse i całkowicie się pogubiliśmy. po prostu twierdzę, że od czasów spotkań w okolicach 1/8 finału- Betis, 2xChelsea, Deportivo czy nawet dość przeciętnego meczu z Saragossą, czegoś brakuje. tamte wyniki to było (Barcę pierwszą wymieniam) 5:1, 2:1, 1:1, 3:2 i 2:0, ost pięć to (znów pierwsi Katalończycy) 0:0, 0:0, 2:0, 1:1 i 2:2. Ronaldinho czarował, Larsson strzelał, Puyol i Marquez wypadali imponująco nawet na tle obrony Chelsea. to prawda, że kryzys zawsze musi przyjść i że nie tak dawno w najśmielszych marzeniach nie pojawiałyby się takie świetne rezultaty Dumy Katalonii. ale oby nie był on zbyt długi...
może piszę tak dlatego, że nie dość, że ''apetyt rośnie w miarę jedzenia'' to teraz na meczach brzuch mnie boli z nerwów dwa razy bardziej
no a co do Eto'o- szczerze mu współczuję i jednak FIFA powinna wreszcie spełnić swoje obietnice.



