Ja, kibic. Tajniak w szeregach chuliganów Millwall FC
James Bannon
Jako, że autor jest byłym gliniarzem to nie można było spodziewać się nie wiadomo jakiego poziomu. Jednakże... moim zdaniem to jest bardzo słaba książka z wielu powodów, nie tylko z powodu braku talentu literackiego autora.
Zacznijmy od tego, że historia jest opisana w taki sposób, że co chwilę łapię się za głowę i zastanawiam, jak do tego doszło, że główny bohater i jego koledzy-tajniacy tak szybko wkupili się w łaski kiboli Millwall. I wniosek może być jeden: Albo tajniacy długo, żmudnie i z wielkim trudem budowali relacje z kibolami, zanim zostali zaakceptowani przez chuliganów w ich środowisku, ale autor nie potrafił tego w żaden sposób sensownie opisać, albo było tak jak opisał to autor, co prowadzi do wniosku, że Ci kibole mają tylko jedną komórkę więcej niż kufel, z którego piją piwo. Zero jakichkolwiek przemyśleń, ciężkich dialogów, gry psychologicznej, po prostu, dwóch typów weszło do pubu, później zaczęli jeździć na mecze i po którymś już meczu pili piwo przy jednym stoliku z czołówką chuliganerki Millwall. Gdybym był policyjnym tajniakiem i miał okazję pisać taką książkę, to skupiłbym się na jakiejkolwiek analizie zachowań chuliganów, a takowej tu nie ma ani krztyny. Książka to głównie krótkie opisy lokacji ("pojechaliśmy/poszliśmy do..."), jakiś tam zarys fabuły, plus rozmowy bohaterów ("Siema Tomy, siema chłopaki" ewentualnie "Co Ty pierdolisz?!"), co oczywiście powoduje, że książkę czyta się szybko, ale przez to nie dostarcza ona czytelnikowi żadnych konkretnych wniosków o opisywanym zagadnieniu (poza wspomnianym, że ta wesoła gromadka, zarówno chuligani jak i policjanci, inteligencją raczej nie grzeszy). Do tego wrzucony oczywiście jakiś śmieszny wątek miłosny, opisany tak nieudolnie, jakbym czytał pamiętnik zakochanego trzynastolatka.
Słabość książki to również bardzo marna, w moim przekonaniu, redakcja i tłumaczenie. Momentami naprawdę zachodziłem w głowę co autor miał na myśli stosując w tym konkretnym fragmencie tę, a nie inną wypowiedź, po czym po chwili się orientowałem, że to jest po prostu kalka językowa z angielskiego, albo nieumiejętnie przetłumaczony akapit. O błędach ortograficznych i stylistycznych już nawet nie ma co pisać, tu redakcja dała ciała, niestety.
Słaba pozycja. Płytka, bez głębszych wniosków, bez oszałamiające liczby szczegółów dotyczących rozpracowywania grup chuliganów, bez tajników operacyjnych, poza kilkoma ogólnikami. Nie wiem dla kogo pisana, raczej nie dla wymagającego czytelnika.



