Manchester United (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Beckiee
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 7
Rejestracja: 10 kwie 2006, 19:34
Reputacja: 0
Lokalizacja: Włocławek

Post autor: Beckiee » 10 kwie 2006, 19:39

Mecz z Arsenalem. Co tu można powiedzieć.

Gratulacje Wayne
Gratulacje Nemanja
Gratulacje Rio
Gratulacje Ryan
Gratulacje Cris

Mecz Kapitalny. Dla takich chwil związanych z United chce mi się żyć. Swietny mecz. Kapitalne akcje i ogólnie wspaniałe widowisko.
Początek meczu pokazał, że będzie to wyśmienity mecz. Akcja za akcje, strzał na bramkę jednych i potem drugich. Co prawda w pierwszym kwadransie to Arsenal miał przewagę, ale pod koniec tej części gry Manchester przejął pałeczkę. Wspaniale grał Roo, który był w każdym miejscu na boisku. Sam chyba ze trzy razy naliczyłem jak cofnął się po piłkę pod nasza bramkę. Pokazał, że jest niczym 'dziecko, które przebiegnie całe boisko, w celu oddania zabawki'.
Tak w ogóle zdziwiła mnie decyzja Węgra, który posadzil Henry'ego na ławkę, ale zapewne dlatego, by miał siły na mecze z Tottenhamem i Villarreal w LM. Już wiem, na kogo będą zganiać kibice Kanonierów.
Druga połowa meczu pokazała różnicę między oba zespołami. Manchester United utrzymywal się przy piłce, a Arsenal próbował kontrataku. Ogólnie była niemoc strzelecka do 54 minuty, kiedy to Roo, po podaniu Mikaela pokazał gdzie jest miejsce Szitów. Kapitalne podanie Francuza, za co mu serdecznie dziękuje. Zagrał dość dobrze, i warto dodać, dość pewnie. Moja reakcja kiedy to Roo strzelił gola była wspaniała :-D Dalej kontrolowaliśmy gre, ale i także potrafiliśmy zagrozić. No i wreszcie gola Park Ji-sunga. Równie dobrze Wayne podczas podania (wślizgu Sanderosa) mógł sie przewrócić i chyba Graham Poll podyktowałby karnego. Ostatnie 15 minut Arsenal jak zwykle gral lepiej, ale nie zagroził w widoczny sposób bramce Edwina Van Der Sara.

Trzeba pamiętać o dość miłych akcentach tego spotkania jak:
- Ferdinand skosił Lehmanna.
- Frustracja Roo po niepodyktowanym rzucie karnym.
- Zwycięski uśmiech Fergusona po zwyciestwie.
- i oczywiście kibic Arsenalu, który w 89 minucie krzyczał "Come On!" Wybuchłem śmiechem jak go zobaczyłem.

Co do tego karnego, gdzie ręką zagrał Toure. Powinien być. Ewidentnie. Zagrał tę piłkę niczym bramkarz, po czym udawał, że to była główka. Wkurzył mnie.

Co do opisu poszczególnych piłkarzy.
Edwin zagrał bardzo dobrze. Miał wiele bardzo bardzo pewnych interwencji, które spowodowały, zę van Persie był wkurzony przez cały mecz. Vidic zagrał świetnie. Normalnie kocham tego chłopaka. Moge powiedzieć, ze to mój ziom. Uważam, że dziś można go nazwać jednym z najlepszych obrońców na wyspach. Pokazuje wszystkim, że nie umieją grać. Rio Ferdinand grał bardzo dobrze. Miał jeden udany wślizg, dzieki któremu może i zawdzięczamy czyste konto w meczu. Było to wtedy co zaczął poważnie utykać. Gary Neville zagrał jak na kapitana prztystało, czyli bardzo pewnie i zdecydowanie. Silvestre grał dobrze, nie mogę niczego mu zarzucić, jednak szkoda, że Evra wszedł na tak krótko, bo chciałem sprawdzić jego formę. Giggs - z początku grał dobrze, wręcz bardzo dobrze. Pokazał swoje umiejętności. Już liczyłem na powtórkę z rozrywki, gdy zaczynał swój rajd. Bardzo chciałem, żeby powtórzył ten z 1999 roku. Cris zagrał dziś bardzo zespołowo, byłem pod wrażeniem jego gry. Starał dogodzić kolegom. Park, nasz wspaniały pupilek pokazał, że jednak warty jest pierwszej jedenastki. Ladnie się zachował przy drugiej bramce (tej swojego autorstwa). O'Shea według mnie był najsłabszym graczem na boisku, ponieważ był mało widoczny, a pomocnik musi być widoczny jak słońce za dnia. Ruud zagrał przeciętnie, w dodatku zmarnował idealną okazję. Saha miał kilka szans, ale ogólnie VanTheMan i Louis zagrali dobrze. No i na koniec Roo. Klasa światowa. Pokazał, że może konkurować z Ronaldinho o to, kto jest najlepszym piłkarzem globu. Widzieliście kiedyś Ronaldihno, który latał w tę i spowrotem bo boisku? Ja nigdy, on tylko potrafi kiwki i tego typu rzeczy.

Wróć do „Anglia”