Ruch Chorzów 1-1 Kisvarda - Sparing - 27.01.2025
Drugi sparing, drugi remis – niby nie ma tragedii, ale jednak ten wynik zostawia niedosyt. Zaczęło się całkiem obiecująco, bo Daniel Szczepan w 12. minucie zapakował bramkę i dał sygnał, że Ruch w tym meczu nie będzie statystą. Gość ma nosa do takich sytuacji – widać, że jak ma piłkę pod nogą, to wie, co z nią zrobić. W pierwszej połowie w ogóle to wyglądało naprawdę nieźle. Drużyna Szulczka klepała piłką z pomysłem, do przodu, no i widać było tę chęć zdominowania rywala.
Ale co się stało w tej drugiej połowie? Wydawało się, że mecz był pod kontrolą, a potem w 90. minucie Marko Matanović, kompletnie niepilnowany, wpakował Niebieskim wyrównującego gola. Tak się nie powinno kończyć meczu. Zwłaszcza że rywal to nie Real Madryt, tylko Kisvarda – trzeci zespół zaplecza węgierskiej ligi. Stracić bramkę na sam koniec to zawsze boli, bo czujesz, że cały wysiłek poszedł trochę w piach.
Mam wrażenie, że w tej drugiej połowie trochę zabrakło energii. Może te zmiany coś rozregulowały? Wiadomo, to sparing, więc rotacje są naturalne, ale jednak po wejściu rezerwowych drużyna wyglądała bardziej chaotycznie. Środek pola trochę siadł, a Kisvarda, choć bez wielkiego polotu, to jednak zaczęła wykorzystywać te luki i ostatecznie dopięła swego. Na plus? Na pewno pierwsza połowa i to, że widać pomysł na grę. Ventura i Sikora w środku fajnie operowali piłką, a Szczepan znowu pokazał, że może być solidnym goleadorem. Na minus – koncentracja w końcówkach. To już drugi mecz, gdzie przeciwnik strzela gola w ostatnich minutach. Na ligę to nie przejdzie, bo takie rzeczy mogą kosztować punkty, więc jeśli Ruch ma sobie pozwolić na rozluźnienie i zgubienie głowy - niech to będzie z Wisłą w Chorzowie.



