Rzeczywiście śmieszna koincydencja
Ale muszę przyznać po tych kilku miesiącach walki o mistrzostwo z Arsenalkiem, że to jest inny lvl w przestrzeni internetowej. Z City było jakoś spokojniej, nie chce powiedzieć bardziej cywilizowanie bo te 2 czy 3 profile twitterkowe fanboyow City z jako takimi zasiegami też potrafiły robić inby ale w porównaniu do tych shitstormow fanbazy Arsenalu to jest nic. Fajnie się to śledzi ale wiadomo, jakby jednak Liverpoolowi na finiszu nie pyklo, to sobie chyba trzeba będzie zrobić przerwę od Twittera hehe.



