Premier Boxing Champions PPV Benavidez vs. Morrell - Las Vegas, Nevada - 01.02.2025
David Benavidez vs. David Morrell: To było coś więcej niż tylko walka o pasy – Benavidez i Morrell to dwa dzikie zwierzęta, które miały sobie coś do udowodnienia. Widać było, że napięcie przed walką przełożyło się na sam pojedynek. Benavidez, jak to Benavidez, brutalnie napierał, spychał Morrella na liny i tam go zamrażał swoją siłą. Morrell próbował odpowiadać, ale wyglądało to trochę jak próba wyjścia z ruchomych piasków – im bardziej się szarpał, tym bardziej tonął. Jego jedyny mocny moment to knockdown w 11. rundzie, ale co zrobił chwilę później? Stracił głowę i przygrzmocił po gongu. Sędzia mu to odjął z punktacji i praktycznie zniweczył jego jedyną szansę na przełom. Benavidez zasłużenie wygrał na punkty (115-111, 115-111, 118-108) i teraz wygląda na to, że idzie po jeszcze większe skalpy – Bivol czy Beterbiev, to się okaże. Jedno jest pewne – jak dojdzie do tej walki, to będzie wojna.
Stephen Fulton vs. Brandon Figueroa II: Po tym, jak ich pierwsza walka w 2021 była kandydatem do "walki roku", wszyscy liczyli na powtórkę z rozrywki. No i się przeliczyli. Tym razem Fulton podszedł do tematu o wiele bardziej taktycznie i skutecznie ograniczył zapędy Figueroi. Przez pierwsze pięć rund Figueroa bił jakby na ślepo, nie mając pomysłu, jak dobrać się do skóry Fultona. Dopiero później zaczął coś trafiać, ale Fulton miał odpowiedź – świetne kontry, zwłaszcza podbródkowe. Nie była to walka, po której kibice wychodzą z areny oszołomieni akcją – raczej z myślą "no dobra, technicznie ładne, ale... gdzie emocje?". Mimo wszystko Fulton zdobył pas WBC w piórkowej i na pewno chciałby zatrzeć wspomnienia po brutalnej porażce z Naoyą Inoue. Czy mu się uda? Myślę, że tak.
Isaac Cruz vs. Angel Fierro: O TO CHODZI W BOKSIE! Cruz i Fierro dali kibicom dokładnie to, na co liczyli – dziką młóckę od pierwszego gongu. Cruz od początku ruszył do przodu, bijąc jak opętany i spychając Fierro do defensywy. Ten jednak nie chciał być tylko workiem treningowym i co jakiś czas odpalał niezłe kombinacje. Problem? Walczył ze wstecznego, a Cruz ładował ciosy jakby chciał wyrwać Fierro głowę z karku. Statystyki mówią wszystko – 1410 ciosów w tej walce (wymierzonych, nie trafionych)! Praktycznie zero jabów, tylko czysty chaos i agresja. Wynik? Cruz wygrywa jednogłośnie (96-94, 97-93, 98-92), ale nikt nie miałby nic przeciwko rewanżowi, bo to była wojna w najlepszym wydaniu.
Jesus Ramos vs. Jeison Rosario: Rosario wyglądał, jakby już wchodził do ringu pokonany. Ramos od początku narzucił wysokie tempo, kombinacje wchodziły jak w masło, a Rosario wyglądał na kogoś, kto jest myślami gdzieś indziej. Różnica w aktywności była brutalna – Ramos w samej piątej rundzie trafił więcej niż Rosario przez CAŁĄ walkę! Sędzia przerwał to w ósmej rundzie, a to była jedyna słuszna decyzja. Rosario przegrał 4 z ostatnich 5 walk przez nokaut – może to czas, żeby zawiesić rękawice na kołku? Ramos za to zapowiada, że schodzi kategorię niżej i chce dużych walk. Niech dostanie kogoś lepszego, bo to była rzeźnia bez większej historii.
Mirco Cuello vs. Christian Olivo: Olivo miał wyglądać jak "test" dla Cuello, ale przez większość walki to on rozdawał karty. Bił mądrze, nie dawał się wciągnąć w bójkę i nawet zaliczył knockdown w drugiej rundzie. Wyglądało na to, że Cuello po raz pierwszy w karierze poczuje smak porażki… aż do dziesiątej rundy. Cuello zrozumiał, że musi zaryzykować, poszedł na całość i w końcówce walki trafił idealnym ciosem na wątrobę. Olivo padł, został liczony, wstał… i znowu został na dole. Koniec walki! Pokazał, że ma serce do walki i może się jeszcze sporo nauczyć, ale jeśli chce zdobyć pas, musi wyeliminować błędy i bardziej wykorzystywać swoje jaby, które były tu słabe.
Yoenli Hernandez vs. Angel Ruiz: Hernandez to po prostu bestia. Wyglądał jak zawodnik dwóch kategorii wyżej i od pierwszych sekund było widać, że Ruiz nie ma z nim czego szukać. Ciosy Hernandeza wchodziły czysto, a Ruiz był bezradny. W piątej rundzie sędzia powiedział „dość” i zakończył tę egzekucję. 7 walk, 7 nokautów – Hernandez musi teraz dostać poważniejszego rywala, bo takie walki to strata czasu.
Największy zwycięzca gali? David Benavidez – zdominował Morrella i jest o krok od unifikacji. Najlepsza walka? Cruz vs. Fierro, to była rzeźnia w najlepszym wydaniu. Największy przegrany? Rosario, który wyglądał jak duch samego siebie. Gala nie zawiodła – była i brutalność, i technika, i emocje. Jeśli Beterbiev wygra z Bivolem, a potem zmierzy się z Benavidezem, to możemy dostać jedną z najlepszych walk wagi półciężkiej ostatnich lat. Szczerze to mocno na to liczę.



