Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Precel
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1636
Rejestracja: 28 lis 2022, 12:56
Reputacja: 311
Kibicuję: TSW
Lokalizacja: Kraków

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Precel » 03 lut 2025, 14:43

Manchester United 0-2 Crystal Palace - Premier League - 02.02.2025

To, co Manchester United odwalił wczoraj na Old Trafford, to był jakiś dramat w kilku aktach. Jeśli ktoś myślał, że Ruben Amorim przyjdzie i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki odmieni tę zbieraninę, to ten mecz brutalnie sprowadził go na ziemię. United wyglądało jakby wyszli na boisko kompletnie bez pomysłu, a Crystal Palace skrzętnie z tego skorzystało.

Amorim postanowił trochę pokombinować i wystawił Mainoo jako fałszywą dziewiątkę, a Hojlund i Zirkzee grzali ławkę. No i powiedzmy sobie szczerze – eksperyment nie wypalił. Mainoo miał swoją szansę na początku meczu, ale piłka po rykoszecie obiła słupek. To była właściwie jedyna groźna akcja United w pierwszej połowie. ZERO celnych strzałów przez 45 minut! Crystal Palace też nie błyszczało, ale przynajmniej stwarzali jakieś sytuacje.

Po przerwie United wreszcie się ocknęło, a przynajmniej tak się wydawało, Fernandes miał niezłą próbę, ale Henderson jakimś cudem wyjął ten strzał. No i jak to bywa w piłce – nie strzelasz, dostajesz. Palace wykorzystało swoją okazję po rzucie wolnym, Mateta wcisnął dobitkę po strzale Lacroix i United byli w czarnym odbycie.

A jakby było mało złych wieści, to jeszcze ta kontuzja Martineza… Wyglądało to PASKUDNIE. Lewe kolano wygięło się nienaturalnie, Argentyńczyk leżał na murawie w ogromnym bólu, a nosze pojawiły się natychmiast. Wszyscy wiemy, ile on przeszedł z kontuzjami w ostatnim czasie – jeśli to znowu coś poważnego, to naprawdę można mu tylko współczuć.

Ostatnie minuty? Klasyczne United w tym sezonie. Zamiast rzucić się do ataku, to dostali drugiego gola po prostej kontrze. Maguire złamał linię spalonego, Munoz wyłożył do Matety, a ten dobił Czerwone Diabły.

Kibice wychodzili ze stadionu jeszcze przed końcem meczu i trudno im się dziwić. To był żenujący występ United. Zero pomysłu, zero jakości, żadnej iskry. Amorim ma tu do zrobienia gigantyczną robotę, bo tu jego zespół wyglądał jak banda przypadkowych ludzi, a nie jak drużyna.

Crystal Palace nie musiało robić cudów – zagrali solidnie, wykorzystali swoje okazje i odjeżdżają z Old Trafford z trzema punktami. A United? Totalny blamaż, kontuzja kluczowego obrońcy i wielkie pytania o to, czy ten sezon jeszcze da się uratować.

Wróć do „Anglia”