Oby. Bo, jak uwielbiam Vladana, tak on też zbudował sobie legendę na obronionych karnych. Jego najlepszy sezon to też sezon, w którym mieliśmy obronę totalnie nie do zdarcia. I tutaj cały czas sobie stawialiśmy pytanie: na ile to jest superklasowy bramkarz, a na ile miał szczęście do zajebistych obrońców przed sobą. Odkąd nie ma z nami Niewulisa i Petraska, nie mamy filarów obrony – totalnie nie zostało to w żaden sposób odbudowane. Jako tako jeszcze się trzymało, póki Arsenić był zdrowy, ale wystarczyła jego kontuzja, żebyśmy zaczęli dołować. I nagle się okazało, że Kova przeplata spektakularne parady z dramatycznymi błędami i wyniki "z tyłu" przestały robić wrażenie.
Mocno mu kibicuję i ubolewam, że po kontuzji nie wrócił do bramki Sportingu. Mam nadzieję, że w Legii się odbuduje i rozwinie skrzydła.
I jednocześnie jest mi niedobrze, jak widzę komentarze dzieciaków na Instagramie – że zdrajca i że ma się nie pokazywać w Częstochowie. Szatnia Legii zyskała nie tylko solidnego bramkarza, ale przede wszystkim fajnego człowieka – i wstyd, że gówniarzeria tak szybko zapomina, kto to jest. Moim zdaniem Legia to naturalny kierunek dla zawodników, którzy mierzą wysoko i jeśli to nie ma być Raków, to chcę oglądać takich ludzi właśnie tam.


