media nie wiem czy przed meczem z Milanem, czy z ogólnego braku wiadomości, czy jeszcze jest jakiś inny powód tej gorączki, w którą wpadły- bombardują zupełnie sprzecznymi informacjami dot. kontuzji. zaczyna mnie to już tak wkurzać i dezorientować, że aż mi popsuli humor po przyjściu od fryzjera
w każdym razie. raz piszą, że Messi gotowy, tylko odpoczywa, potem znów niegotowy, teraz, że ok. miesięczna kontuzja może być leczona do końca sezonu. o Marquezie to samo- jedna strona, że sztab medyczny wypowiedział się, że na San siro będzie gotowy, druga, że jego występ jest bardzo wątpliwy. z kolejnych źródeł- Valdes doznał urazu na treningu i niby będzie mógł w piątek grać, ale być może będzie musiał zastąpić go Joquera. dalej- jeden portal, że Sammy ma niegroźną kontuzję (nawet nie napisali czego), drugi, że to ''poważny uraz, który może wykluczyć go z gry''. jeśli wziąść pod uwagę, że Ronniemu i Bellettiemu może się tak zdarzyć, że się nie wyleczą, choć to raczej mało prawdopodobne (z drugiej strony nagle pojawiła się informacja, że do gry w piątek mogą nie być gotowi)- z podstawowego składu na Villarreal zostają nam szczątki.
dobrze, że połowa tych informacji została napewno wyssana z palca, ale raczej ponura atmosfera się tworzy wokół tych wszystkich kontuzji
edit: zapomniałam napisać, że Xavi przynajmniej wrócił do treningów z pełnym obciążeniem... a brakuje go wszystkim, nie mogę się doczekać, kiedy znów wybiegnie z resztą Barcelony na murawę



