Jeżeli nie pasuje La Volpe Blanco do taktyki, to też sądze, że nie ma co go wciskać. Z powodu konfliktu na pewno atmosfera w kadrze byłaby niemiła, a to jest już pierwszy krok do kompromitacji na Mudnialu. Wiele było przypadków, gdzie poprzez konflikt drużyna przestawała być drużyną.pilka.pl pisze:Prawie dwustu kibiców żądało w Mexico City (stolica Meksyku) w ulicznej demonstracji, aby selekcjoner reprezentacji tego kraju - Ricardo Lavolpe powołał na finały mistrzostw świata legendę tej drużyny Cuathemoca Blanco.
Blanco był kluczowym zawodnikiem drużyny Meksyku podczas dwóch poprzednich Mundiali, jednak teraz nie został włączony do szerokiej 26-cio osobowej kadry, z której 15 maja selekcjoner musi wybrać 23-ech zawodników.
Według trenera Lavople powodem nieobecności Blanco jest to, że nie pasuje on do jego koncepcji gry. Nie jest jednak tajemnicą, że panowie nie pozostają w najlepszych stosunkach. Kilkakrotnie przecież Blanco dawał upust swojej złości i publicznie krytykował opiekuna kadry.
Dalej; skoro Blanco nie mieści się w składzie Meksyku, to po co miałby siedzieć, grzać ławę cały turniej? Przecież można w jego miejsce zabrać jakiegoś młodzika, który dopiero zdobywa doświadczenie, aby poczuł jak to jest na Mudnialu. Wciskanie tego weterana jest dla mnie absurdem.
Dalej; najgorsze może być to, że media i kibice mogą (jeżeli Blanco pojechałby do Niemiec) domagać się, aby Blanco grał w pierwszym składzie. Wtedy wszystko mogłoby polegnąć w gruzach. Lubię trenerów takich jak La Volpe- którzy mają swoją wizję gry, są uparci, zawsze przystają na swoim, ale jednak presji ulegają nawet najwytrwalsi.
Blanco jednak jest symbolem meksykańskiej piłki. Jeżeli patrzeć pod tym kątem, to możnaby go zabrać tak jak Argentyna chciała zabrać Maradonę


