Człowiek ma PTSD po latach rywalizacji z Guardiolą. Wydaje się mu, że każda strata punktów, szczególnie w drugiej części sezonu to katastrofa i koniec szans na mistrzostwo. A prawda jest taka, że przed Guardiola (i Kloppem) właśnie tak wyglądała większość sezonów Premier League. Każdy z pretendentów, na każdym etapie sezonu tu i tam się potykał. A jak któraś drużyna złapała formę na +90 pkt to już w styczniu było wiadomo, że ten tytuł wywalczy.
Ten sezon to po prostu powrót do normalności w Premier League i mam szczerą nadzieję, że na stałe.



