Każdy ma inne kryteria. Ja zwiedzam, szwędając się i rowerując, lubię miasta "poniemieckie" (znacznie ciekawsza architektura i często bardziej skomplikowana historia), no i lubię wszamać dobrą pizzę.
Kolejność dowolna:
- Wrocław - miasto duże, ładne, z dużym bagażem pasjonującej historii, ciekawe architektonicznie, z bogatą ofertą kulturalną i gastronomiczną, do tego dobrze urowerowione
- Trójmiasto - nie potrafię go podzielić na 3: Gdańsk ze świetną starówką (czy też Głównym miastem), przyjemnie śródmiejsko-willowym Wrzeszczem i porybackimi, dziś plażowymi Jelitkowem i Brzeźnem, Gdynia - wielkomiejsko-modernistyczna, z nadmorskim bulwarem i sporymi terenami zielonymi; malowniczy, kurortowo-willowy Sopot
- Bydgoszcz - Toruń też ładny z gigantyczną starówką i ciekawym, choć niewykorzystanym śródmieściem (Bydgoskie przedmieście), ale Bydgoszcz, jako ten uboższy krewny, bardziej mi zaimponowała: zagospodarowaniem terenów przyrzecznych i pięknym, rozległym (nie dwie ulice na krzyż, jak w Olsztynie), w dużej mierze już zrewitalizowanym śródmieściem.
Byłem, mi nie podszedł. Pocztówkowe zdjęcie kamienic, twierdza (w niej nie byłem) i w sumie tyle. Każde trzydziestotysięczne miasteczko z Dolnego Śląska moim zdaniem będzie ciekawsze od Zamościa.



