FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post autor: girlfromipanema » 14 kwie 2006, 23:15

najpierw odpowiem.

Krzysztof Jarzyna-> ależ zobacz ile jest kibiców na portalu onet.pl, którzy w to wciąż wierzą. zresztą nie tyle chodzi im chyba o przywiązanie do Katalonii co do klubu, w którym dobrzy zawodnicy dobrze grają. czyli coś w rodzaju ''Barca świetnie gra, więc jeśli mi zaproponują rekordowy kontrakt i tak nie przejdę do Chelsea, bo tam grają słabiej''. tymczasem przyszło im zauważyć, że taki np. Eto'o skupia się nie tylko na własnych ambicjach i ambicjach klubu, ale też na pieniądzach.

co do Beckhama. nie wiem dlaczego jednym z powodów dla których go nie lubię jest to, za co do Ronaldinho nic nie mam- chyba jestem mimo wszystko uprzedzona. w każdym razie, masz rację, Gaucho (tak wiem, że jest najbardziej marketingowym piłkarzem świata) pod tym względem od Spice Boya się nie różni. i niech sobie robią poza boiskiem co chcą, choć i tak otoczka, którą Beckham wokół siebie tworzy będzie działać mi na nerwy, ale to na inną okazję. w każdym razie uważam nadal, że nie da się ich motywacji porównać z motywacją Eto'o, że to coś innego niż ''syndrom Beckhama'', bo ten nie tylko charakteryzuje się chęcią zarobku (w celu najpewniej kupienia nowych okularów słonecznych Victorii, które tym razem zajmą jej więcej niż 3/4 twarzy), ale też wypromowaniem samego siebie.

no i ostatnie (w sumie powinnam przy każdym Cię zacytować, ale chyba łatwo się domyślić co do czego się odnosi). prędzej bronię tego co od zawsze mi się wydawało i wcale nie odnosi się tylko do zawodników Barcy. podobnie zawsze tłumaczyłam Ronaldo, kiedy mówiło się, że leci tylko na kasę, a ja uparcie odnosiłam to do jego dzieciństwa na przedmieściach Rio de Janeiro. po prostu uważam, że każdy kto miał trudną sytuację finansową jako dziecko, kiedy tylko będzie miał w perspektywie wielką kasę, rzuci się na nią. żałosne jest tylko zapieranie się tego, czego Eto'o nie robi i to odebrałam akurat naprawdę pozytywnie.

Wróć do „Hiszpania”