Martinho pisze:Pewnie juz myslal o wrzesniu gdzie ma zagrac kilka spotkan w Al-Ittihad w Azjatyckiej LM.
Ludzie jeśli naprawdę wierzycie w takie debilizmy to moje najserdeczniejsze gratulacje. Serio... Toż przecież nawet sam Wielki Madridista Leszek Orłowski nie naśmiewał się podczas wczorajszej transmisji z Eto'o, a wierzcie mi, że ten $%&* nie przepuściłby takiej wybornej okazji żeby dogryźć Barcelonie...
Berik nie wiem czy ten sam mecz oglądaliśmyberik pisze:Maxi 60 gry i [*]. Chcialem sie doszuakc czegos pozytywnego w jego grze, ale niezabardzo umialem cokolwiek znalezc
Pan sędzia [*] Niech wreszcie federacja zrobi coś z poziomem sedziowania bo niedługo cała Europa bedzie się śmiała z arbitrów La Liga. Nieuznanie gola, pobłażliwość w przypadku spóźnionych wślizgów, nieumiejętne stosowanie przywileju korzyści - wszystko to było wczoraj na porządku dziennym. Kpina...
I jeszcze tylko słówko do Krzysia J.
A propos dyskusji o grze dla pieniędzy - oczywiście nie jestem na tyle szalony żeby twierdzić, że gracze Blaugrany (oprócz Presasa oczywiście) grają dla jakichś idei, wzniosłych celów itp. a nie dla pieniędzy. To jest ich praca, są świetni w swoim fachu i oczekują za to odpowiedniego wynagrodzenia. I to jest normalne, nie ma tu nic dziwnego. Natomiast IMHO Barca jest jednym z niewielu klubów świata do których zawodnicy przechodzą i POZOSTAJĄ TAM pomimo, że gdzie indziej mogliby zarobić dwa razy więcej. Ostatnie przykłady Eto'o czy Deco z Chelsea można podać jako pierwsze z brzegu. To oczywiście w dużej mierze zależy od charakteru zawodnika, ale coś w tym jest - Barcelona na tle innych wielkich klubów nie oferuje tak korzystnych pensji swoim piłkarzom, a mimo to mało jest takich którzy nie chcieliby dla niej grać - jest więc coś co sprawia, że dla graczy Dumy Katalonii forsa jest ważna ale na szczęście nie najważniejsza. Tym bardziej, że głodowe pensje to to nie są


