wreszcie udało się wygrać, choć zwycięstwo z Villarrealem nie było w nie wiadomo jak wspaniałym stylu.
było oczywiście kilka pozytywów- niesamowita interwencja Valdesa przy przewrotce Arzo, w obronie świetnie Puyola i Oleguera, Iniesta jak zwykle bardzo przyzwoity, w ataku dobry występ Giuly'ego i b. ładna bramka Eto'o.
w grze Maxiego, co było oczywiste, widać nieogranie, które przez niektórych zostało odebrane jako egoizm, a może naprawdę nim po części było. jednak zaliczył mecz po prostu nijaki, bo jakiego możnaby się po nim spodziewać? życzę mu, żeby wyniósł się do tej Argentyny i zaczął grać.
minusy- oczywiście kontuzje Larssona i Ezquerro, słaby występ Edmilsona (widać, że to nie jego ulubiona pozycja)... no i kompletny brak widowiska, czego jednak nie można było przecież wymagać przed pojedynkami obu drużyn w LM.
reasumując- możemy już prawie powiedzieć, że zdobyliśmy Campeone- choć to pewne od dawna, wreszcie zrobiliśmy krok w jego stronę. gratulacje dla całej drużyny, a teraz czekam z niecierpliwością na Milan :)



