Dosłownie dwa mecze temu siedział przede mną gość mieszkający przy stadionie Wisły Kraków, który nie interesuje się piłką, ale jego syn pokochał Raków dzięki europejskim pucharom i kiedy udaje im się kupić bilet, przyjeżdżają.
Na Twitterze, na TikToku ciągle trafiam na kibiców Rakowa z innych miast – wspominałam o tym stronę temu. Właśnie dzięki temu, że oglądają go w otwartej telewizji w pucharach albo zajarali się Ivim Lopezem, zaczęli się tym klubem interesować. Twoja teoria o zbyt małej liczbie Polaków ma tu słabe zastosowanie.


