Jesteś pierwszym organizmem, który o pobycie D'Alessando w Wolfsburgu mówi, że był udany. Gdyby był udany, to zapewne teraz grałby w Realu, Barcelonie czy Chelsea, no nie? Wolfsburg nie pozbywał się go za tak śmieszną kasę dlatego, że był najlepszy w drużynie, bo nie był. Do reprezentacji Argentyny nie był powoływany od niepamiętnych czasów. To dlatego, że prezentował te Twoje urojone triki? Nieprzypominam sobie żadnego cudownego występu D'Alessandro. Przy tak defensywnym stylu gry Wolfsburga, to on nie mógł rozwinąć skrzydeł, ale nawet jakby Wolfsburg grał ofensywnie, to by mu się to nie udało. Pobyt w Niemczech to zupełne nieporozumienie. Może Andres Ci się z Klimowiczem pomylił?Loczek pisze:A powiedz mi, ile osób słyszało o nim jak nie grał w Europie ( prócz wyjątków takich jak Ty ) ? Nie wiesz? To ja Ci powiem - 95% nie. Jego triki i zagrania to były pojedyńcze przypadki? A to do jedenastek kolejki tez był przypadkiem powoływany bo ołówek się omsknał komuś? A to, że Spartak Moska byłby lepszy to masz niezłe halo. Znaczy, że jak klub nie występuje w europejskich pucharach to już lepszym krokiem byłby rosyjski klub? A to może niech przejdzie do Karpat Lwów, o, tam jest cool atmosfera.Corinthians pisze:To były pojedyńcze zagrania, z czasem tak jakby o wszystkim zapomniał, tak jak teraz zapomnieli o nim kibice. Nigdy w VfL nie pokazał tego, co pokazywał z River. Pod żadnym pozorem nie można powiedzieć, że pobyt w Niemczech był udany. To był gwóźdż do trumny jego kariery. Chciał zacząć powoli, tak jak Ronaldinho czy Ronaldo. Wybrał zły klub. Teraz wybrał jeszcze gorszy. Myśle, że nawet Spartak Moskwa byłby lepszy.Loczek pisze:Ale w VFL chłopak kopał aż miło. Triki, strzały, wrzutki
W Pormouth się marnuje, owszem. Ale póki nie udowodni, że w tak słabym klubie umie grać, póty niech sobie tam siedzi i zrywa stokrotki.
A z tymi 95% to chodziło Ci, że popularność zdobył?


