Stanowski miał fajny pomysł, by przedstawić bliżej każdego kandydata, ale tą akcją przekreślił całą swoją wiarygodność. Może się z tym Maciakiem nie zgadzać, ale z innymi kandydatami, przynajmniej tymi spoza prawicy, też się nie zgadzał i mógł rozmawiać w miarę (bo zdarzały się odstępstwa od neutralności) normalnie.
Ja tam nie uważam, że podziwianie Putina to jest pogląd skandaliczny i niedający się jakoś tam uzasadnić. Chłop jest zbrodniarzem wojennym - to wszyscy wiemy - ale w takim kraju jak Rosja zrobił ogromny majątek, trzyma się władzy od wielu lat i nikt mu realnie nie zagraża. To nie jest bułka z masłem i Maciak mówił o podziwie w tym sensie, nie jakimś innym. Jak Stanowski zdecydował się Maciaka zaprosić to powinien potraktować go normalnie. Przecież nie ma realnego zagrożenia, że on się będzie w tych wyborach liczył jako ktoś, kto może dostać znaczącą liczbę głosów. A w sumie mogła z tego wyjść rozmowa inna niż wszystkie inne. Był potencjał.
Stanowski tak otwarcie pokazał, że nie jest neutralny. Wcześniej przynajmniej próbował udawać, że jest. Dobry pretekst dla Trzaskowskiego, by dalej nie chcieć z nim rozmawiać.



