Tak jak firmy monterskie. Mają 40h w tygodniu na zamontowanie X urządzeń na iluś budowach. Odejmując jeden dzień pracy zamontują ich tyle samo albo więcej? Do tego dochodzi kwestia przemieszczania się pomiędzy budowami. Ten kto chce niech wprowadza sobie, ale dlaczego to ma obejmować przymusowo wszystkich?sickstick pisze: ↑15 maja 2025, 13:50A ja zupełnie nie kupuję argumentu że przy zmniejszonym czasie pracy nagle zaczęlibyśmy być wydajniejsi. Niby jak, gdzie, kiedy? Na halach produkcyjnych masz dzienną normę do wyrobienia i nie ma zmiłuj, mniejsza ilość godzin = mniej wyprodukowanego towaru. W pracy takiej jak moja robota jest do wykonania i to od mnie zależy czy zrobią ją w 20 czy 60 godzin, jest płacone od efektów. W tych wszystkich biurach panie Grażynki spędzają 1/3 czasu na kawce i pogaduszkach, przy obciąciu godzin obciąto by im właśnie ten czas, w którym i tak się opierdzielają. Z kolej w przypadku pracy takiej jak przykładowo cloner, to zupełnie nie rozumiem dlaczego w 37. godzinie miałby być mniej wydajny niż w 15. godzinie w tygodniu, co mu się odleżyny na pośladach od siedzenia robią?
Skrócenie czasu pracy jak najbardziej, ale pieprzenie że to poprawi wydajność czy efekty nie spadną? Sory ale nie.



