chodzi raczej o ich podejście. Z nimi po 1,5 roku stało się to samo, co z PiSem po 8 latach, nie ogarniają rzeczywistości, choć oni do tej nie wrócili chyba od straty władzy przed dekadą.
PO ma ten dziwny klasizm wpisany w geny, dla nich każdy, kto po innej stronie, to nieeuropejski, zacofany, wymagający uświadomienia itd. I nie uczą się tego, że ludzie zmienili optykę po 20 latach POPiSu, dla nich to ciągle taka walka postępowej liberalnej elity z otumanionym ludem.
PiS podobnie 1,5 roku temu, bo przegrali wybory, licząc, że samo dosypywanie socjalu pomoże, totalnie nie rozumiejąc, że tamte wybory były o czymś innym. Tyle że PiS chyba zaczął ogarniać, że nie są na tyle mocni, by wojować z całą prawą stroną i od dawna łagodzą przekaz, dając do zrozumienia, że może dojdzie do koalicji, a na pewno nie uznając, że głosy mentzenowców i braunowców są ich z automatu. Już nawet po wczorajszych wypowiedziach dało się wyczuć ostrożność i przekonanie, że o te głosy trzeba zawalczyć, a nie, że spadną im jak z nieba.
I ja tutaj nie piszę tego w kontekście, że któraś partia lepsza czy gorsza, ale tego, jak bardzo tracą kontakt z rzeczywistością, a przynajmniej ich straże przyboczne (zaprzyjaźnieni dziennikarze czy jacyś "eksperci" tej strony), przy czym mam wrażenie, że PO jest wyjątkowo oporna na wyciąganie wniosków i czytanie nastrojów.



