Mój ojciec (dziś urodziny btw - 79) słabo się dziś poczuł, miał zawroty głowy, trochę nie ogarniał co się dzieje itd.
To go wziąłem i zawiozłem na tzw opiekę nocną i świąteczną (bo była 19)
Na miejscu się lekko słaniał na nogach więc uczynna pielęgniarka go wzięła do gabinetu bez kolejki, wszedłem razem z nim z dokumentami itd. Ogarnęła go, położyła, zrobiła badanie, założyła wenflon (potem się okazało że błędnie bo nie wkłuła się w żyłę, ekg itd). Ja na chwilę wyszedłem kupić jakąś colę w automacie - wracam a ona mi mówi, że ojciec trochę jej leciał przez ręce, ma słabe wyniki i zadzwoniła w międzyczasie po karetkę
Tytułem wyjaśnienia - W Rybniku ta opieka nocna jest jakieś 50m od SOR - praktycznie na 1 obiekcie, więc ta karetka stoi 50 m dalej...
Wchodzi lekarz - stary i mega gruby, sapie jakby miał mieć zawał za 10 sek
Parska na pielęgniarkę że po co 112 i w ogóle, ona go usadza na miejscu żeby się uspokoił i że zaraz przyjadą bo trzeba mojego ojca na SOR zawieść bo tu nie mają takiego sprzętu
Za parę minut wchodzą ratownicy - ojciec się w międzyczasie trochę ogarnął - i od razu jebią jak psa pielęgniarkę
"Po co Pani nas wezwała, nie widzimy potrzeby"
" Ja mam 30 letnie doświadczenie i widzę"
"Doświadczenie a wenflonu Pani nie umie wbić"
"No wiecie, co to za odzywki, chamstwo"
Wchodzi z powrotem doktor - zaczyna krzyczeć na ratowników że wezwali ich bo tu nie ma sprzętu
Ratownik do niego "Zamknij się konowale, idź szukać śmieci w śmietnikach"
Ja w szoku - cały czas jestem w gabinecie, ojciec mina ryba
Pielęgniarka się rozpłakała, lekarz startuje do ratownika, 2 z boku ogarnia ojca, więc ja staję między nimi i ich uspokojam (sic!) bo prawie sobie w ryj dali. Wyzwali się jeszcze, wzięli ojca i wyszli, ja uspokoiłem pielęgniarkę, powstrzymałem lekarza żeby za nimi nie wyskoczył i poszedłem za nimi do karetki
Tam mi ten spokojniejszy opowiada że oni mają tak cały czas z tym lekarzem, że on bzdurnie marnuje karetkę, że podobno po Rybniku chodzi i faktycznie szuka po śmietnikach (doktor Ginter Baron jakby ktoś chciał guglować) i że mają takie akcje ciągle dlatego do nich startują, do tego faktyznie wychodzi że pielęgniarka źle zrobiła ekg i źle wkłuła wenflon.
Po czym zawożą nas te 50 m na SOR
Tam już inna pielęgniarka jak słyszy Dr Baron to mówi to samo co oni. Ojca zostawiają na noc na obserwacji. Ja wracam do chaty
Powiem Wam - takiej patologii nie ma u mnie na wyjazdach singlowych a pijemy alko równo. A tu prawie bijatyka między ratownikiem, lekarzem i płacząco-krzycząca pielęgniarka w gabinecie przy pacjencie i przy mnie. Nie mogę wyjść z szoku, żałuję tylko że tego nie nagrałem
Ps. kasa jest w OZ. Karetki tracą godzinę na papierki i przejazd 2x50m. Procedury z dupy
Kurtyna...



