Bylem z ciocia w szpitalu (89l.), ktory jest po drugiej stronie gdzie ona mieszka bo nie umiala chodzic. Odeslali ja do domu, ze nic jej nie jest, dostala tylko jakies leki.
Pojechala do szpitala do Rudy Slaskiej i stwierdzili zlamanie miednicy i musi lezec od 3-4 miesiacy. Ja nie potrafie zrozumiec tego, jak mogli to przeoczyc w jednym szpitalu. Wiem, ze lekarze sa rozni, ich poziom wyksztalcenia tez, ale jak mozna takie cos przeoczyc.
Czesto lewica gledzi, ze mowi sie iz to wor bez dna, ze nikt nie jest z tego zadowolony, ale wystarczy dosypac pieniedzy. Ale jak widac, to nie tylko kwestia pieniedzy, a systemu. Ja bylbym sklonny placic nieco wiecej (i tak sporo place) ale tylko pod warunkiem, ze dojdzie do jakiejs szerokiej reformy gdzie wszystkie srodowiska sie dogadaja,a nie ze jedni przepchna to, koszetem drugich badz na odwrot.



