Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
Mr.Chris
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8415
Rejestracja: 18 sty 2022, 23:14
Reputacja: 2043
Kibicuję: Manchester United

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: Mr.Chris » 23 maja 2025, 11:49

Eyesmon pisze:
23 maja 2025, 10:59
b) a lekarze przyjmujący w szpitalu zapraszają potem do swoich prywatnych klinik czy gabinetów kosząc trochę klientów z państwowego na priv
Bywa jeszcze lepiej, jak lekarze biorą pacjenta prywatnie kilka razy, a później wizyta na odczepnego w szpitalu, oczywiście na CITO i operacja też na CITO.

Z lekarzami i brakiem wykrycia problemu na SORze przynajmniej z mojego krótkiego doświadczenia jest tak, że ciężko trafić, żeby na dyżurze był ktoś kto się zna. Kilkanaście lat temu przez pół gimnazjum i całe liceum męczyłem się z kolanem (wiązadła), byłem dwa razy na SORze. Raz trafiłem na kolesia, który powiedział wprost, że jest na zastępstwie i jest okulistą, więc może mi jedynie zalecić ściągnięcie płynu. Drugi raz mi niby coś podotykał kolano, ale też ściągnięcie płynu. Pewnie też od czegoś innego. No nic, teraz rozumiem, że nie da się znać wszystkiego i to nie ich wina, że brakuje specjalisty, ale wtedy byłem wkurwiony przede wszystkim na nich. Byłem też u jakiś niskiej jakości ortopedów, ale to w następnym akapicie. Poszedłem prywatnie do specjalisty od kolan (który notabene okazał się kolegą taty z tego samego bloku, ale innej klatki), zdiagnozował wiązadła prawdopodobnie po samej rozmowie, bo od razu zaczął je badać i po dosłownie 2-3 testach powiedział, że kroimy. Pokroił, poskładał, pozszywał i od niemal 15 lat mam względny spokój.

Co do niskiej jakości specjalistów na NFZ. Wtedy internety i opinie nie były tak rozbudowane, więc szło się do jakiegoś lekarza w pobliżu. Też dałem szansę dwóm i jeden mówiąc, że jest od rąk na wstępie powiedział, że z kolanem mi nie pomoże, a drugi już nawet nie pamiętam co powiedział, ale chyba nawet nie badał. Oczywiście żaden z nich nie był mi (czy raczej wtedy jeszcze moim rodzicom) nie był w stanie polecić kogokolwiek. Plot twist. Zapamiętałem sobie tego od rąk i poszedłem do niego z bólem ręki rok temu. Prześwietlenie i na nim wszystko ok, więc on nie może pomóc. Oczywiście nawet nie dotknął ręki. 2 miesiące później miałem rehabilitację na kolano (co rok albo dwa sobie biorę na NFZ jakieś fango, masaż, mobilizację, itd. Problemów z nim nie mam, więc termin może być odległy), fizjoterapeuta zgodził się zrobić pół na pół kolano i rękę. Tak w połowie pierwszej sesji z ręką zdiagnozował problem (napięcie na kości łokciowej), a po 5 sesjach niemalże wyleczył.

Jeszcze moja ulubiona dwójka. Dwoje starych lekarzy, którym się nie chciało, ale z jakiegoś powodu dalej przyjmowali lub przyjmują będąc po 80. Pierwsza, lekarz rodzinna. Antybiotyk na wszystko.
Pytam jakie mam zapalenie
- no zapalenie
- ale wirusowe, czy bakteryjne?
- nooo... wirusowe
- to antybiotyk mi pomoże?
- on nigdy nie zaszkodzi.
Koledze, któremu stłukli żebro na orliku też dała antybiotyk i kazała się zgłosić jak nie pomoże. Jak dobrze pamiętam, to poszedł mimo wszystko na prześwietlenie (ona mu nie dała skierowania, bo antybiotyk pomoże) i oczywiście, (tu werble i zaskoczona mina), żebro było pęknięte. Na szczęście Pani już na emeryturze.
No i mój ulubiony ortopedzio, o którym już najprawdopodobniej tu opowiadałem w temacie o bieganiu. Lekarz o przepięknym nazwisku, Chmiel. Kolejki do niego czasami nie trwają nawet dnia. Jakieś 10 lat temu byłem go sprawdzić z ciekawości, bo krótka kolejka. Bóle piszczeli. Po przeprowadzeniu wywiadu, że bolą podczas biegania, jego sposobem na rozwiązanie problemu było... Tak, zgadliście, przestać biegać. Oczywiście wystarczyło kupić nowe buty co podejrzewałem wcześniej, ale jako świeżo po studiach pracujący od zaledwie paru miesięcy miałem drobną nadzieję na zaoszczędzenie kilku stówek. Niestety doktor cały czas pracuje i kolejki cały czas najkrótsze w regionie.

Pani doktor z perspektywy czasu mi brakuje, bo wypisywała skierowania i recepty bez żadnych badań, jeżeli problem był cykliczny (w moim przypadku rehabilitację, czy skierowania do okulisty), ale do trzymania tego ortopedy nie wiem co kogokolwiek motywuje. Typ ma 1* na znany lekarz i 1.6 na Google. Chodzą do niego chyba tylko osoby z przypadku, które zobaczą krótką kolejkę albo starsi ludzie pogadać. Pracownicy służby zdrowia powinni mieć audyty raz na kilka lat, bo tak jak pewnie większość się stara tak niektórzy robią zupełnie na odpierdol i alibi. Ja wiem, że brakuje lekarzy, ale trzymanie takich darmozjadów nie naprawia tego problemu tylko jeszcze bardziej zniechęca do publicznej służby zdrowia.

Wróć do „Hyde Park”