Wczorajsza zagrywka była mocna pod względem wizerunkowym (niektórym mógł się zburzyć wizerunek tęczowego Rafałka bez poglądów hehe). Nie tyle chodziło o przekonanie do siebie wyborców Mentzena co o osłabienie ich determinacji do głosowania "byle nie Trzaskowski". Do pewnego stopnia mogło się udać, choć to się okaże. A wielkiego płaczu na lewicy nie widzę. Przeważa raczej zadowolenie z przebiegu wydarzeń, ale też w sumie nie obserwuję w social mediach zbyt wielu dyktatorów tego, co mam myśleć.



