ale fajny dzień - poprosili nas, żebyśmy przyjechali z Krakowa pomóc w przeprowadzce kancelarii w Tomaszowie. Wyjechalismy o 6:30 w trójkę, dojechaliśmy na 9 i skończylismy o... 23.
14h latania - liczyliśmy to około tony samych akt spraw frankowych, do tego archiwum, rzeczy biurowe, meble. Same 3 urządzenia wielofunkcyjne ważyły koło 250kg. Ładowanie na dostawczaka, przejazd i wyładowanie. Już byliśmy tak wyjebani, że nie było sensu wracać do Krakowa.
Może i człowiek wyjebany fizycznie, ale psychicznie taki dzień był potrzebny. Zero stresu, zero myślenia o telefonach, a praca z kumplami to sama przyjemność.



