Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post autor: Yukasz » 22 kwie 2006, 23:05

Dziś Liverpool pokonał Chelsea w półfinale FA Cup 2:1. Mecz jak to przeważnie bywa w lidze angielskiej (a może tylko między tymi druzynami :think: ) pozostawiał wiele do życzenia: mało sytuacji podbramkowych i strzałów na bramkę. Większość meczu toczyła sie w środkowej strefie boiska i polegała jak to w Anglii na bezowocnym kopaniu gały. Sam mecz pokazał że Londyńczykom brakuje wiele do formy z pierwszej części sezonu kiedy to w lidze odskoczyli wszstkim rywalom. Pierwsza bramka dla Liverpoolu wzięła się właściwie z niczego - faul przed polem karnym przy niegroźnej akcji The Reds i lekkiej przewadze Chelsea. Bramkę zdobył Riise dzięki dziurze w murze zawodników przeciwnika. Druga bramka została zdobyta przez Garcie który po błędzie obrony wyszedł na czystą pozycję i precyzyjnym strzałem uradował mnie jak i wiekszość kibiców zasiadających na trybunach. Gdy Chelsea przegrywała dość niespodziewanie 0:2 można było się spodziewać że podopieczni Mourinho rusza do ataku. No i atakowali a raczej próbowali bo ich akcje bardziej przypominały nieudolne rozpracowywanie strefy znanej z koszykarskich parkietów niż szturm na bramkę. Bramka zdobyta przez Drogbę jak to w tym meczu padła po błędzie obrońcy i jak zawsze stojącego w bramce - Reiny. Ta przypadkowa bramka dała jeszcze cień szansy na wyrównanie i nawet Chelsea stworzyła jedną bardzo groźną sytuacje ale na szczęście niewykorzystaną przez J. Cole'a. Pozostałe sytuacje podbramkowe także wynikały raczej z błędów obrony niż dobrze przeprowadzonej akcji w ataku. Mnie osobiście w szczególności zawiedli: popełniający wiele błędów J. Terry, zupełnie niewidoczny Lampard i marnujący dogodne sytuacje Drogba i Garcia. Już zdążyłem przyzwyczaić się i nie zdziwił mnie widok chodzacego po boisku wielkiego i nielubianego przeze mnie Croucha oraz marnującego się wg mnie na ławce Cisse. No ale cóż taka wizja trenera, dobre chociaż to zwycięstwo nad jak zawsze pokrzywdzonym Mourinho :D

Wróć do „Anglia”