Dawno nie pisał nikt w tym temacie o znakomitym klubie piłkarskim, jakim niewątpliwie jest Atletico Madryt. W zespole trzeba przyznać, iż morale są znakomite i niewątpliwie duża wiara w siebie zawodników. Luis Armanto Perea ostatnio wypowiadał się na łamach prasy i powiedział, że wciąż są szanse na awans do Europejskich Pucharów. Jedenastka Atletico zawsze daje z siebie wszystko, grają na maxa, dla nich celem jest zadowolenie fanów wiernie zgormadzonych przy stadionie Vincente Calderon w Madrycie. Atletico posiada szanse na awans do Pucharu UEFA, ale musi wygrać wszystkie spotkania jakie zostały do końca sezonu. To jedyna nadzieja na to. Pomimo, że sezon się jeszcze nie skończył, to już zaczynają się plotki na temat transferów. Podobno cudowne dziecko z Madrytu, czyli Fernando Torresa chce kupić Arsenal Londyn. Włodarzy klubu z Londynu o przejście do tego zespołu El nino prosi jego rodak, Jose Antonio Reyes, który dałby wiele, aby z nim grać w drużynie po odejściu Thierry'ego Henrego. Już teraz Torres jest jednym z najlepszych napastników świata i interesują się nim bardzo bogate kluby piłkarskie. Ale jak mówią włodarze Arsenalu, chcą kupić jednego lub dwóch kapitalnych piłkarzy światowego formatu tylko wtedy, kiedy awansują do Ligi Mistrzów na następny sezon, o co będzie trudno po remisie z Tottenhamem, najgroźniejszym rywalem czerwono-purpurowych tak jak i w tabeli, tak jak i pod względami historycznymi. Dużo się mówiło o przejściu na Vincente Calderon także Tomasa Rosick'yego, ale tego kusi jeszcze Juventus Turyn. Na pewno przemawia do Rosickiego argument gry u boku kapitalnego pomocnika, jego rodaka, czyli Pavla Nedveda. Ale to ponoć spekulacje, od dawna wiadomo, że jest bardzo blisko przejścia Czech do Atletico, to moim zdaniem zwykła plotka. O awans na miejsce premiowane startem w Pucharze UEFA będzie ciężko, ponieważ dwóch napastników światowej klasy grających w Madrycie, czyli 27-letni Mateja Kezman oraz właśnie Torres doznali kontuzji. Nie będą grać przez najbliższe dwa tygodnie. Kezman dostał urazu miednicy w meczu z Atletic Bilbao. Uraz Fernanda stwierdzono dopiero po meczu. Był on spowodowany wyeksploeatowaniem kolana, na które Torres narzekał. Doszły mnie słuchy, że Santiago Solari wraca do Madrytu. Podobno nie zadomowił się w zespole Interu. Jednakże co ciekawe wraca do lokalnego rywala, największego wroga swojego byłego klubu! Nie do Realu, tylko do Atletico! Widać, że zespół z Calderon mierzy już powoli w podium, a w najbliższych latach zapewne nawet powalczy o zdobycie mistrzostwa Hiszpanii, co nie powinno dziwić. Z roku na rok buduje się silna paka. I dobre nowiny z ostatniej chwili. Atletico Madryt pokonało na wyjeździe Alaves Vitoria 1-0. Alaves musiało wygrać to spotkanie, aby móc myśleć o utrzymaniu, Atletico musialo wygrać, jeśli myślało wciąż o awansie do europejskich pucharów. Już na samym początku spotkania Atletico przeważało. Budowało ciekawe akcje. Ale to obrona wychodziła obronną ręką, i ataki póki co nie przyniosły skutku. Z minuty na minutę przewaga Atletów rosła, aż w 22 minucie spotkania z rzutu wolnego gola zdobył Antonio Lopez. Wynik do końca pierwszej połowy się nie zmienił, jak się później okazało także do końca spotkania. W drugiej połowie równiez mieliśmy znaczącą przewagę, nie dawaliśmy pograć zespołowi z Vitorii. Dotrzymaliśmy wynik do końca, zachowaliśmy szanse na szóste miejsce a mecz się udał pomimo braku dwóch czołowych napastników i zarazem graczy drużyny, czyli Matei Keżmana i Fernando Torresa. Mamy 3 punkty straty do szóstej Sevilli, więc szanse są. Aby myśleć o dogonieniu Osasuny, to już trochę za późno. Szkoda, że Pepe Murcia nie trenuje nas od początku sezonu, a zapewne mielibyśmy 3-5 miejsce. Bianchi to brzydko mówiąc "łajza". Następny mecz z Mallorcą, jesteśmy faworytami i raczej wygramy, z Osasuną będzie ciężko, ale gramy u siebie, a sprawdzianem naszej formy będzie wyjazdowy mecz z Valencią.
Aupa Atleti!



