Jak pracowałem a handlu to miałem stałych klientów parę gejów. Goście chyba byli bogaci bo co 3 miesiące kupowali sobie po nowych telefonie (wiec dobry był na nich zarobek - kopowali fona za 3 tys i za 3 miesiące oddawali mi go za tysiaka i kupowali inny za 3k i tak w kółko - żyła złota). Pierwszy tych gejów był taki typowy zniewieściały jak z marszów równości, typowy 'pieszczoch'. Natomiast ten drugi... no chłop był stereotypową definicją męskości. Wysoki, napakowany, wydziarany, z wydatną szczęką i imponującym zarostem... gdybym nie znał faktu że lubi w dupe, to uznałbym go za być może najbardziej męskiego typa jakiego w życiu poznałem



