Oczywiscie, że drużyna ma prawo kogoś nie lubić. Gorzej jak to nielubienie wynika z tego, że nielubiany piłkarz śmie robić tak niewyobrażalne rzeczy jak być profesjonalistą i na przykład nie najebać się z innymi piłkarzami w połowie zgrupowania, tylko dbając o swój organizm iść wcześniej spać*.dias pisze: ↑09 cze 2025, 10:10Racja, moim zdaniem, jest po środku. Czy zawodnik ma prawo być zmęczony? Tak. Czy powinniśmy traktowac Lewandowskiego jakoś wyjątkowo? Nie. Czy do tej pory traktowaliśmy, poza meczem z Węgrami? Uważam, że nie. Często przyjeżdżał mimo kontuzji, urazów. Czy trener ma prawo decydowac o tym, kto jest kapitanem? No tak. Czy drużyna ma prawo kogoś nie lubić? Oczywiście.
A potem taki Glik jest ostatnim godnym kapitanem - mimo że profesjonalnie nawala przewrotkami w siatkonogę tuż przed turniejem i łapie kontuzje albo późinej już na rozgrzewce wygląda jakby miał zejść na zawał ze zmeczenia.
* w ogole oczami wyobraźni widzę jak bardzo absurdalna musiała być scena w której Glik z innymi piłkarzami negocjuje możliwość najebania sie na zgrupowaniu, bo przecież to dzień wolny, tu jest Polska, tu się pije.



