Ogólnie ludzie powinni zacząć myśleć o aktywności fizycznej właśnie jako wsparciu dla serducha na całe życie. To powinien być elementarz a nie, że sport jest dla tych co lubią albo chcą schudnąć.
Aktywność fizyczna ma być jak, nomen omen, sranie. Nikt sobie nie odmawia srania, nikt nie powie "dzisiaj to jestem zbyt zmęczony na sranie" albo "fajny mecz w TV leci to ja sie wysram jutro". Za to każdy z mądrą miną powie "ale się dobrze wysrałem" i każdy wie że "takie dobre sranie jest zdrowe dla mojego organizmu". Też każdy narzeka jak się za długo nie wysra i potrafi sobie zdiagnozować zaparcia czy biegunkę że to nie jest normalne.
A sportu ze wsparciem serduszka już nikt nie połączy
Z mózgiem też by należało pracować ale tu się niektórym poszczęściło i go nie mają.


