Problem jest prostszy: kibice romantyzują sport (czyli rozrywkę), bo chcą żyć życiem zastępczym. Tylko potem się okazuje, że piłkarze też są ludźmi, kopanie w piłkę to też jest praca, a najlepsze kluby są najlepsze z tych samych powodów dla których np. najbogatsze firmy branży IT są najlepsze - mają najwięcej hajsu.
Plus, ludzie chcą mieć ułudę śledzenia czegoś 'więcej'. Dlatego kibice klubów z Premier League protestowali tak głośno przeciwko Superlidze, a potem fleksują na Twitterze, że mogą wyjąć 99,9% piłkarzy na świecie, nie zauważając, że są fanami takiej ligowej wersji Superligi.
Więc jak np. Bułka wybierze Arabię (jaskrawy przykład powyższego), to mechanizmem obronnym będzie oczekiwanie, że będzie walczyć o 15. miejsce w Sunderlandzie i jakieś dyrdymały o rozwoju osobistym, haha. Przyszłe dzieci Bułki na pewno będą wolały 5x mniej hajsu na koncie i meczyki Sunderlandu na JuTube.



