38 stopni wczesnym wieczorem. Mam mieszkanie brzegowe z dużymi oknami – i tutaj cały czas nawala słońce. Zośki pokój ma małe okno i jest nieco bardziej osłonięty przed słońcem – i tam jest dużo chłodniej. Nie pomaga to, że cały dzień mam osłonięte roletami okna – i tak po południu zaczyna się robić obrzydliwie gorąco i nie jesteś w stanie tego w żaden sposób wywietrzyć. Próbowałam z taktyką nieotwierania okien za dnia – ale wtedy czujniki w łazience zaczynają wskazywać podniesiony poziom czegokolwiek tam one wskazują (szczerze, nie wiem czy to się dzieje zawsze, ale zdarzyło się ostatnio dwa razy, więc Marcin zabrania mi zamykać xd). Ostatnio w ogóle mieliśmy wizytę straży pożarnej, bo ktoś w naszym pionie chciał wietrzyć na przestrzał – i w kilku mieszkaniach pod i nad uruchomiły się alarmy. Więc tutaj nic się nie da zrobić, a jeszcze jesteśmy na świeżo po ocieplaniu. Które, swoją drogą, [ch**] dało, bo przy ostatnich ulewach miałam całe mokre ściany i kałużę na podłodze.
Wczoraj też zdychałam w wysokich temperaturach w mieszkaniu, a jak mnie córka na piłkę wyciągnęła, okazało się, że niektórzy ludzie w długich rękawach chodzą
Mieszkałam kiedyś na najwyższym piętrze i miałam na dachu jakąś ściekającą w upały smołę, a i tak nie było wtedy tak gorąco, jak tutaj. Ludzie straszyli, że w mieszkaniu brzegowym piździ zimą, ale w ogóle tego nie odczuwam, jedyną porą nie do zniesienia jest właśnie lato.
Na Twitterze zbierają dużo wrzutów i też nie umiem tego ogarnąć. Wyzwiska, że chłop „zarabia na jedzeniu kebabów”, gdy tymczasem nie jest to żadna wielka umiejętność. Tak jakby robił tym komukolwiek krzywdę albo coś komuś zabierał. Rozumiałabym argumenty, że jego charyzma komuś nie odpowiada, styl bycia, sposób wysławiania się – cokolwiek. Ale argumenty o zarobkach są po prostu śmieszne.


