Domek nr 10 (temat luźny)

Awatar użytkownika
futbolowa
Czerwona Diablica
Posty: 14432
Rejestracja: 10 kwie 2005, 11:26
Reputacja: 2181
Kibicuję: RKS Raków + ManUTD
Lokalizacja: Miasto Bandyckiej Miłości
Kontakt:

Domek nr 10 (temat luźny)

Post autor: futbolowa » 05 lip 2025, 9:27

venomik pisze:
04 lip 2025, 13:22
To Ty mialas w mieszkaniu ponad 40 stopni?
38 stopni wczesnym wieczorem. Mam mieszkanie brzegowe z dużymi oknami – i tutaj cały czas nawala słońce. Zośki pokój ma małe okno i jest nieco bardziej osłonięty przed słońcem – i tam jest dużo chłodniej. Nie pomaga to, że cały dzień mam osłonięte roletami okna – i tak po południu zaczyna się robić obrzydliwie gorąco i nie jesteś w stanie tego w żaden sposób wywietrzyć. Próbowałam z taktyką nieotwierania okien za dnia – ale wtedy czujniki w łazience zaczynają wskazywać podniesiony poziom czegokolwiek tam one wskazują (szczerze, nie wiem czy to się dzieje zawsze, ale zdarzyło się ostatnio dwa razy, więc Marcin zabrania mi zamykać xd). Ostatnio w ogóle mieliśmy wizytę straży pożarnej, bo ktoś w naszym pionie chciał wietrzyć na przestrzał – i w kilku mieszkaniach pod i nad uruchomiły się alarmy. Więc tutaj nic się nie da zrobić, a jeszcze jesteśmy na świeżo po ocieplaniu. Które, swoją drogą, [ch**] dało, bo przy ostatnich ulewach miałam całe mokre ściany i kałużę na podłodze.

Wczoraj też zdychałam w wysokich temperaturach w mieszkaniu, a jak mnie córka na piłkę wyciągnęła, okazało się, że niektórzy ludzie w długich rękawach chodzą :mrgreen: Różnica jest kosmiczna.

Mieszkałam kiedyś na najwyższym piętrze i miałam na dachu jakąś ściekającą w upały smołę, a i tak nie było wtedy tak gorąco, jak tutaj. Ludzie straszyli, że w mieszkaniu brzegowym piździ zimą, ale w ogóle tego nie odczuwam, jedyną porą nie do zniesienia jest właśnie lato.
Rezus pisze:
05 lip 2025, 6:35
Zazdroszczę, trudno ich nie lubić
Na Twitterze zbierają dużo wrzutów i też nie umiem tego ogarnąć. Wyzwiska, że chłop „zarabia na jedzeniu kebabów”, gdy tymczasem nie jest to żadna wielka umiejętność. Tak jakby robił tym komukolwiek krzywdę albo coś komuś zabierał. Rozumiałabym argumenty, że jego charyzma komuś nie odpowiada, styl bycia, sposób wysławiania się – cokolwiek. Ale argumenty o zarobkach są po prostu śmieszne.

Wróć do „Hyde Park”