nigdy nie rozumiałem takiego zachowania. Zastanawia mnie na ile to jest wina zapominalstwa a na ile zwykłego olewactwa. Sam nie wyobrażam sobie żeby nie przyjść na umówione spotkanie bez wcześniejszego uprzedzenia (no chyba że jakieś sytuacje losowe jak wypadek, czy śmierć, wiadomo, ale wątpię żeby każdy z nich nie dotarł bo umarł).



