Sorry za post pod postem ale taka sytuacja.
Odbierałem dziś rzeczy od ojca w szpitalu - dokumenty, ubrania, telefon - bo siostra która ogarniała pogrzeb tego nie zabrała zostawiając to mi. No i telefonu nie ma, zonk
Szpital Rybnik - dla znających temat ziobro zdziwienia - ale co tu się odpierdala to szok:
- wchodzisz jak do siebie (bywałem u ojca i o 21, nikt mnie nie sprawdzał, mogłem chodzić po pacjentach i ich okradać)
- dyżurka pielęgniarska wygląda jak lada, na tej ladzie leżą dokumenty pacjentów (nawet fotki zrobiłem jak coś), karty zdrowia itd
- przy zgonie ojca nikt nie sporządził listy jego rzeczy
- wydano mi jego plecak z dokumentami bez wymogu okazania przeze mnie jakiekolwiek dokumentu, niczego też nie podpisałem że to odbieram ani żadnej listy co odbieram....
BTW - wie ktoś czy jak zgłoszę sprawę na policję / do prokuratury to Orange będzie w stanie namierzyć wyłączony już telefon?
Głównie chodzi mi o dane i zdjęcia na aparacie, nie o sam model. Dziwne jest też to, że jak ojciec żył a telefon mu padł to odzywała się poczta z jego głosem a teraz odzywa się "osoba do której dzwonisz ma wyłączony telefon".



