Ja tam chłopaka nie krytykuję, dopóki nie robi niczego godnego potępienia (jak np. ten debil z Milicza, co zapieprzał mercedesem 200/h i wyprzedzał na podwójnej ciągłej, a potem krytykom pisał, że ich dupa boli, bo go stać na takie auto, a ich nie), to mogę jedynie martwić się o jego karierę, ale nie krytykować go jako człowieka.
Ale widziałem takich piłkarzy, którzy lubili się bawić na całego, zanim na dobre zaczęli karierę i jakoś nie pamiętam, by ktoś taki osiągnął pełnię potencjału, a właśnie takie mało życiowe tytany pracy jak Lewy, Ronaldo czy nawet Messi, którego po imprezowniach trudno szukać, wyciskały z kariery wszystko, co się dało.
To, że wydaje kasę, to absolutnie nic złego, ale że lubi robić z tego wielkie halo, budzi trochę niepokój, a nie chciałbym, żeby ktoś o takim talencie nie wykorzystał potencjału.



