Już pomijając że wśród rowerów powstała 'moda' na jeżdżenie w kaskach i nawet jak ktoś ciśnie damką 10km/h to najczęściej w kasku, natomiast hulajnogowca w kasku nie widziałem chyba jeszcze nigdy.
Ziomek 2 lata temu prawie się zabił na hulajce miejskiej - miał w wewnętrznych kieszeniach bluzy 2 browary w szkle i jak wykurwił o krawężnik to cud chciał te wypadły mu z tych kieszeni kiedy akurat robił salto nad chodnikiem.



