No właśnie tak niestety nie jest. Osoby, które mają już ułożone życie, mają w dupie tematy społeczne. Ktoś kto czegoś się dorobił, doszedł do tego właśnie w tym "opresyjnym" systemie gdzie nie ma zioła, aborcji i świeckiego państwa. Taka osoba chce przede wszystkim stabilności i utrzymania statusu quo, bo skoro osiągnął sukces przy takich warunkach, to są one dla niego dobre.
Za legalizacją zioła przecież są głównie osoby młode, które nie mają nic. Tak samo za aborcją, są julki i samotne feministki o aparycji ogra. Kobiety, które mają dzieci, rodziny, albo spełniają się w inny sposób, mają to w dupie.



