Mhm. Jedna z bardziej absurdalnych rzeczy, które ostatnio widziałem. Już wstępne zalozenia są idiotyczne, bo wg nich osoba płacąca alimenty ma pokrywać 70% minimum socjalnego (dlaczego nie połowę), a druga osoba otrzymuje te 70% minimum socjalnego oraz dodatkowo po 800 zł na dziecko od państwa.
Potrzeby dziecka rosną wraz zarobkami rodzica (aha) i nawet rosna szybciej niż wzrost tego wynagrodzenia.
A nade wszystko... niech mnie ktoś oświeci. Bo tam w opisie na stronie jest podany przykład, że jak wysokość alimentów przekracza 60% wynagrodzenia to należy wziąć wysokość świadczenia z wiersza dla niższych zarobków.
Jaki to ma do [ch**] sens? Przecież to są kwoty, które oni sami ustalili, sami wpisali do tabeli:
'Ustaliliśmy, że rodzic zarabiajacy X złotych i płacący alimenty na trójkę dzieci powinien płacić taką kwotę, której nie może płacic bo jest za duża, więc niech płaci tyle jakby zarabiał mniej'.
Czemu nie wpisać od razu prawdziwej kwoty, ale robić takie fikołki?



