Dwa razy zalałem się krwią po oddaniu (dobrych kilka minut trzymałem rękę w górze, zaciskając miejsce ukłucia). Teraz, po trzymaniu ręki w górze, siedzę na kawie normalnie ze zgiętą ponad 10 min żeby zatamowało się ale, o dziwo, nie mam siniaka kompletnie. Dziwny jest ten świat.Delpiero14 pisze: ↑28 lip 2025, 16:06ja wróciłem do oddawania krwi… po 11 latach przerwy. Oczywiście klasycznie zrobił mi się wielki krwiak na lapie który jeszcze w całości nie zniknął, po trzech tygodniach od pobrania.
Fajnie teraz to wszystko się odbywa, wchodzisz, pobierasz numerek i wszystko już idzie samo, szybko i sprawnie. Wrócę pewnie do regularnego oddawania, w końcu dodatkowe dwa dni wolnego piechotą nie chodzą.
Aczkolwiek jak sobie przypomnę że te lata temu za oddanie dostawało się chyba z 8 czekolad tak teraz to mega bieda pod tym względem, a ma być ponoć jeszcze biedniej (tzn ja to ogólnie mam wywalone w te słodycze bo i tak tego nie jem, podaję zwyczajnie w ramach ciekawostki, bo jakieś łasuchy mogą być poważnie rozczarowane).



