Wg mnie jako że jesteś Polakiem to powinieneś wiedzieć kto to był Kochanowski, Sienkiewicz, Szymborska czy inni i znać ich utwory itd. Jako że w przyszłości większości z nas czy tego chcemy czy nie bardziej przyda się matematyka (np jaka pożyczkę wybrac, jakie konto w banku założyć, nie mówiąc o wypełnieniu zeznania PIT) to ona też powinna być na maturze. Obecnie na nowej maturze mamy poziomy podstawowe i jest to dobre posunięcie bo dla umysłów ścisłych i humanistów przy chęciach i jakimś wysiłku włożonym w naukę nie lubianego przedmiotu można go zaliczyć.Martin Pellegrino pisze:Musiałem to z siebie wyrzucić gdzieś bo system szkolnictwa w Polsce jest nieprzemyślany i sprawia, że społeczeństwo głupieje (wystarczy spojrzeć na ostatnie wybory parlamentarne). Matematyka wbrew pozorom pomaga w myśleniu i otwiera nowe horyzonty (ilu znacie humanistów, którzy przy wódeczce rozmawiają o dziełach Różewicza?). A ta matematyka w wydaniu mojej matury była naprawdę łatwa. Wystarczy chcieć chcieć się tego nauczyć.
Niezrozumiałe jest dla mnie uważanie przez nauczycieli swojego przedmiotu za najważniejszy. Nie raz słyszałem o przypadku że jakiaś osoba bardzo dobra z matematyki nie zdawała do następnej klasy tylko dlatego że polonista był zdania że wszyscy muszą pisać wypracowania niczym wieszcz narodowy. Przez takie chore traktowanie swojego przedmiotu uczniowi blokuje się dalszy rozwój i start w dorosłe życie. Gdy taki nasz Kowalski skończy już to liceum to idąc na studia techniczne może być jednym z lepszych studentów na roku. Chodzi mi tu że we wszystkim powinien być zachowany umiar a gdy już ten warunek będzie spełniony to przy jakimś wysiłku (czasami bardzo duzym) w końcu uda się zaliczyć najbardziej nielubiany przedmiot. Ta nowa matura z polskiego i matmy wg mnie obniża poziom do zdawalności ale oczywiście dla chcących chcieć tego dokonać, jak nie teraz to w następnym terminie ale powinnno się udać.
Tak wieć do tegorocznych maturzystów: na maturze życie się nie kończy


