Przede wszystkim było widać poprawę w grze drużyny od samego początku. Progres postępował liniowo, bez wyskoków ale tez bez dołków. Kazdy kolejny sezon był lepszy od poprzedniego aż do 6, gdy posypała się obrona i 1 spadł na 3 miejsce. Nawet w pierwszym, niepełnym sezonie,który ostatecznie skończył na 8 miejscu były juz widoczne zarysy jakiegoś stylu. No i tamto 8 miejsce, jak na standardy ówczesne Liverpoolu to nie był jakiś szok. To nie było tak jakbyśmy zajęli miejsce, nie wiem, 15 hehe.Mr.Chris pisze: ↑13 sie 2025, 14:36Exactly. Wcześniej mieli dłużej Beniteza, który wygrał LM, ale był tylko dobry. Żeby w Anglii coś ugrać nie wystarczy być tylko dobrym. Zatrzymał się na pewnym poziomie i więcej nie potrafił wycisnąć. Następnie 2 managerów w 2 sezony i chwilę dłużej utrzymał się Rodgers. 3 managerów w 5 sezonów, to wcale nie jest takie trzymanie się stałości. To poniżej 2 sezonów na managera. Następnie trafiła się perełka, ale gdyby się nie trafiła, to też 1-2 sezony i by komuś podziękowali, jeżeli by się nie sprawdził. 2 lata w topowym klubie bez widocznej poprawy, to wcale nie jest taki zły wynik, a u nas zwykle tyle się właśnie utrzymywali.
Nie wiem jak tam potoczy się przygoda Amorima na Old Trafford ale zaczął z tak niskiego pułapu, że gorzej to już tylko spadek lol. No a wcześniej schemat każdego kolejnego trenera United to niezły pierwszy sezon i słaby następny.
Czyli nawet pomijajac wszystko inne (grę w pucharach, saldo transferowe etc) i skupić się stricte na rozwoju drużyny to o żadnym trenerze Rashforda nie da się powiedzieć że szedł ta samą drogą która Klopp w Liverpoolu, tylko niecierpliwy zarząd przerwał mu w połowie.
Dlatego te porównania za każdym razem bawią.
Gdyby Klopp po zajęciu 4 miejsca w swoim pierwszym pełnym sezonie, w następnym zajął miejsce 8, a w kolejnym w listopadzie/grudniu bujał by się w okolicach środka tabeli, to raczej też do maja na stolku by nie wysiedział.



