Amorim położył ten mecz.
Jeszcze tydzień temu to można było mieć jakieś nadzieje, ale dziś nie ma nic, do tego zmiany tragiczne, Mainoo cały mecz na ławce, a my z kurczakiem bez głowy, tzn. Bruno będziemy do końca meczu, bo trener boi się go odstawić na ławkę, choć typ dziś sabotuje grę.
Casemiro w pierwszym składzie też nie wiem, co robi, a na koniec mamy pomoc Mount-Bruno, każdy sobie biega jak wolny elektron, a rywal ma autostradę w środku pola. Miałem nadzieję, że okres przygotowawczy coś tu da, ale dzisiejsze pomysły mnie skutecznie leczą z tego myślenia.



