coś w tym jest. Z jednej strony każdy piłkarz mówi, że Bruno jest wsparciem poza boiskiem, a z drugiej na boisku to jemu często przepala styki. A tu się obrazi na sędziego, a tu złapie głupie czerwo, w poprzednim sezonie nawet dwa z rzędu mecz po meczu, zdecydowanie brakuje opanowania. A jak nie idzie, to jemu się włącza tryb bohatera, próbuje tych długich piłek, co się kończy w większości stratami.
Przy jego niechlujnej grze cofnięcie go do środka pomocy w dwójce to też samobójstwo. Jego straty bywają zabójcze.



