Spoiler:
Spoiler:
abstrahujac od tego ze w lepszy sposob sie nie dalo w tym psychiatryku wygrac (everton do milionowej potegi wczoraj), no to chyba wiadome jest co o naszym wystepie sadze. zgodze sie ze ciezko nazwac to meczem pilkarskim, az przypomnialy mi sie ostatnie derby kloppka na goodison, ale absolutnie sobie nie pomagamy i bardzo latwo dajemy sie sciagnac na poziom rywala. a na poziomie rywala jest tak, ze rzucamy lage za laga kiedy po drugiej stronie broni dan burn.
swietny vvd (tym bardziej ze musial bawic sie w nianke francuskiego kolegi), swietny szoboszlai czy to na prawej obronie czy potem w pomocy. gravenberch wydalo mi sie ze relatywnie dobry wystep, ale ja mam ten problem z chwaleniem naszych pomocnikow, ze potrafia indywidualnie miec lepsze wystepy ale sam srodek pola kompletnie nie funkcjonuje przez co ciezko mi ich ostatecznie chwalic.
okropne widowisko ale na szczescie z milym zakonczeniem. zaorac i zapomniec.



