Prosta recepta - zrobić jak bodajże w Norwegii i części niemieckich landów. 8h w szkole 8-16 i w tym czasie lekcje a w przerwach sprawdzanie prac domowych i przygotowania. 40 h tydzień pracy, 26 dni urlopu. Tylko że jak te propozycje padają to wtedy jest krzyk że jak to, że karta nauczyciela, że przywileje i ojej ojej ojej.....
Realnie nauczyciel może i siedzi w domu wieczorem ale w szkole spędza dziennie 3-4 h więc halo...
Urynkowić w cholerę i tyle
ps. nie na darmo najwięcej polityków czy to lokalnych czy ogólnopolskich wywodzi się z nauczycieli - mają najwięcej czasu na te rzeczy



