Ogólnie Kielce to bryndza, najbiedniejsze wojewódzkie miasto, więc szału nie ma.
A robi niby 22h/tydz, ale to tylko w teorii, często są rady (jak były online to pół biedy), przygotowywanie na występy, wycinanie/malowanie w domu, bo albo czasu nie ma w pracy, albo przypisana pomoc ni [ch**] nie pomaga. No i non stop w krzyku, jak dzwonie do niej, to pół minuty wytrzymuję słuchać tego hałasu.



