Z drugiej strony, nawet tu na forum, ludzi pracujących fizycznie nazywa się robolami w pogardliwym tonie. Najlepiej byłoby takiemu robolowi rzucić jakieś ochłapy, bo przecież się nie uczył. Może to narodowe kompleksy, że po skończeniu studiów można ludzi po zawodówce traktować z góry. Prestiż zerowy, każdy chce siedzieć w klimatyzowanym biurze, więc jescze trochę, a nie będzie komu naprawić kranu etc.Przema pisze: ↑28 sie 2025, 13:08Nie dosc, ze takie myslenie bylo, to jeszcze spowodowalo, ze do wiekszosci technikow faktycznie zaczeli uczeszczac ludzie, ktorzy nigdzie indziej sie nie dostali albo nie mieli zadnej ambicji wiec szli do jedynego miejsca, gdzie mogli byc przyjeci.
U mnie w domu bylo podobne gadanie, ale troche sie nie dziwie rodzicom, bo faktycznie jak widzieli przemiany ustrojowe w latach 90, to raczej nie chceili skazywac swoich dzieci na los fachowcow rodem z PRLu tylko wierzyli, ze edukacja (zwlaszcza ekonomia czy zarzadzanie wowczas) to przepustka do lepszej jakosci zycia. W efekcie kraj zalany zostal magistrami zarzadzania co sie przelozylo na slynne zarzadzanie frytkami w McDonaldzie
Jak sie rozmawia ze starszymi w rodzinie, to nadal jest jakis dziwny fetysz stanowisk kierowniczych jakby to bylo niewiadomo co, a sami nie kumaja ze czasem duzo lepsza opcja jest po prostu bycie specjalista w danej dziedzinie niz bawic sie w zarzadzanie.



